Blog > Komentarze do wpisu
niech będzie pochwalony

Księża i Kościół.

Dla wielu temat tabu, dla innych wręcz przeciwnie temat do bardzo żywiołowych dyskusji.

Wyjątkowo, jak na mnie, nie podejmę się dyskusji. Nie będę nic komentował. Wymyśliłem sobie HIPOTETYCZNĄ historyjkę z jednej z pod warszawskich parafii.

Małe miasteczko pod Warszawą. Parafia świętego Kajetana.

W parafii pojawił się nowy proboszcz, (poprzedni został wysłany gdzieś do Warszawy. Dziecko i te sprawy nie bardzo się podobają firmie i przenoszą swoich pracowników do innych placówek. Ale nie o tym dzisiaj.) Wraz z proboszczem pojawiają się zajebiste dzwonnice, pawie, papugi i inne jednorożce. Bardzo ładne szopki bożonarodzeniowe i równie pompatyczne groby wielkanocne.

Pewnego roku zorganizowana została akcja charytatywna dla pewnego, chorego ucznia gimnazjum. Akcja wg mnie świetna! Zaangażowane w zbiórkę pieniędzy były koleżanki i koledzy Karolka, rodzice, przyjaciele i mieszkańcy miasteczka.

Dzieciaki poprosiły proboszcza Kozła o zgodę na sprzedawanie jakichś pierdółek pod Kościołem. Ksiądz proboszcz oczywiście się zgodził.  W ten sposób uzbierały na chore na białaczkę dziecko pare tysięcy złotych.

Jestem pod ogromnym wrażeniem i uważam, że dzieciaki odwaliły super robotę.

Ale, że do gimnazjum chodzą dzieci bogatych rodziców, została zorganizowana poważniejsza akcja. W akcje zaangażowali się dorośli. Poproszono proboszcza o udostępnienie kościelnego konta Caritasu. Ksiądz się oczywiście zgodził. Kolejny plus dla księdza! Na konto wpadło pardziesiąt tysięcy złotych dla chłopca.

Jestem na prawdę pod wrażeniem! Ludzi nie znający osobiście chłopaka, mieszkańcy małego miasteczka są w stanie się zmobiliozować i wpłacić ogromną sumę pieniędzy.

Tak by to wyglądało w idealnym, albo nawet w normalnym świecie.

Okazało się, że ten wspaniałomyślny ksiądz proboszcz zażądał od dzieciaków prawie połowy zebranej kasy (bo to było pod kościołem), a z konta Caritasu ukradł (bo inaczej tego nie można nazwać) 10% na "rzecz kościoła, parafii i innych potrzebujących".

Tylko, że akcja nie była na rzecz kościoła, parafii i innych. Była dla chłopca chorego na białaczkę!

Zbieżność imion i nazwisk jest zupełnie przypadkowa.

Sonofagun

wtorek, 14 grudnia 2010, son_of_a_gun

Polecane wpisy